Kalafiory i Wielka Nieskończona Miłość
Pod koniec lat 60. - Dali kupił żonie na urodziny kataloński zamek. Wkrótce potem, Gala zamieszkała w nim razem ze swoimi licznymi, bardzo młodymi adoratorami. Dali w tym czasie, znalazł sobie nową muzę. Została nią słynna modelka, ikona transseksualistów – Amanda Lear. Ponoć Dali chciał się z Lear nawet ożenić. Dlaczego tak się nie stało? Łatwo się domyślić. Pewnym jest, że gdy Gala zamknęła się w katalońskim zamku w Pubol, Dali zaczął kreować się na obraz amanta. Mówiąc delikatnie. A ujmując stan rzeczy bardziej dosadnie, wystarczy zacytować wypowiedź Dalego dla magazynu „Playboy” - „Otaczam się najbardziej boskimi dupami, jakie tylko można sobie wyobrazić. Najpiękniejsze kobiety potrafię nakłonić do tego, by się rozebrały. Zawsze twierdziłem, że przez dupę można rozszyfrować największe tajemnice.” Nie jest pewnym, czy przechwałki o łóżkowych podbojach Dalego były prawdą, czy tylko wykreowanym obrazem. Pewnym jest, że i Frida, i Max Ernst i wielu innych malarzy XX wieku eksperymentowało ze swoją szeroko rozumianą seksualnością. Tak samo, jak pewnym jest, że Dali do końca życia odczuwał waginalną fobię, porównując kobiece narządy płciowe do „kalafiora”.
Kiedy Gala zamknęła się w zamku i robiła tam to, o czym mówić można oficjalnie jedynie po godzinie 22.00, Dali urządzał castingi dla modelek i... modeli. Podczas licznych podróży, jego apartamenty hotelowe okupowały tabuny kobiet i mężczyzn, którzy proponowali Dalemu usługi wykraczające daleko poza pozowanie. Nie korzystał z nich, bo w głowie siedziała mu Gala. I kalafior, rzecz jasna.
Ale to seksualne zainteresowanie, jakie wokół niego roztaczało szeroko rozumiane środowisko – było doskonałym sposobem na to, by dalej kreować w bardzo sprawny sposób obraz skandalizującego hedonisty, wielkiego artysty i erotomana w jednym.
W tym czasie, prawie osiemdziesięcioletnia Gala – lęk przed starością koiła w ramionach płatnych, bardzo młodych kochanków. W jednym z nich się ponoć zakochała i chciała przez to odejść od męża. Ten jednak zachorował i ponownie potrzebował opiekunki. Przy jego boku – zjawiła się Gala.
Podobno, demoniczna małżonka „leczyła” mistrza surrealizmu na własną rękę - bardzo mocnymi środkami odurzającymi, pomieszanymi z amfetaminą. Być może to ta, farmakologiczno – narkotyczna kompilacja wybuchowa nadszarpnęła jego zdrowie. W tym czasie, Gala zaczęła drogę ku religijnemu nawróceniu: ściany domu zdobiły rosyjskie ikony i święte obrazy, a ona sama – oddawała się długim modlitwom w zamkowej kaplicy.
Dali przeżył Galę o 7 lat. Gdy Gala zmarła w lipcu 1982 roku – Dali pochował ją w ulubionej, czerwonej sukni od Diora w krypcie zamku Pubol w Katalonii. Potem – namalował ostatni obrazi w tym samym zamku, który wybudował dla żony, spędził resztę życia, barykadując się w sypialni Gali.
Najpierw była depresja, potem nowotwór, finalnie – choroba Parkinsona. Dali zmarł 23 stycznia 1989 roku, w szpitalu w Figueres. Ciało surrealistycznego mistrza pochowano w muzeum, w otoczeniu jego największych dzieł. Na ścianach okalających sarkofag wiszą po dziś dzień obrazy, podpisane splecionymi imionami „Dali Gala”.